Muzeum II wojny światowej w Gdańsku

Często bywam w Gdańsku. Podczas każdej wizyty widzę turystów z całego świata. Kolorowy tłum, który przemierza Długi Targ i Długie Pobrzeże. Z reguły w restauracjach i hotelach spotykam Skandynawów, Amerykanów, nierzadko Hiszpanów, Niemców. Przeważnie uśmiechnięci i radośni, dobrze się bawią w stolicy Pomorza. Wiadomo ładnie tutaj i tanio – jak dla nich. Tysiącletnie miasto na europejskim poziomie. Tym razem spotkałem ich w muzeum.

Od kilku miesięcy planowałem odwiedzenie Muzeum II Wojny Światowej. Pamiętam zawirowania polityczne dotyczące tej placówki. Jedni mówili – wszystko zepsują – jedź szybko, inni: nie będzie tak źle, spokojnie. Dla mnie Muzeum to urosło do rangi mitu zanim jeszcze zostało wybudowane. Od początku kibicowałem temu projektowi. Pomysł jego realizacji był niezwykle trafiony przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze II wojna światowa to genius loci Gdańska. To miasto symbol, tutaj się ona zaczęła. To ono powinno być rzecznikiem tej karty historii. Może to zabrzmi patetycznie, ale powinno zarówno Polaków, jak i mieszkańców globalnej wioski wyposażać w pamięć o tragicznej historii ludzkości. Po drugie liczyłem, że jego realizacja w dawnej stoczniowej dzielnicy Gdańska da „kopa” rozwojowego miastu. Uważam, że  zarówno obiekt, jak i jego ekspozycja genialnie wywiązały się z tych zdań. To muzeum jest według mnie jednym z MUST SEE dla każdego Polaka, Europejczyka i wrażliwego na losy świata mieszkańca naszej planety. Poniżej moja relacja. Subiektywna, emocjonalna. Ale takie jest właśnie to muzeum, porusza i zmusza to refleksji. Podkreślę tylko, że w moim odczuciu muzeum nie powinno być odwiedzane przez dzieci. Młodzież pewnie od 12 roku życia tak, ale wcześniej jako rodzic – odradzam. Zresztą dokładnie takie zapisy znajdują się w regulaminie Muzeum. Młodsze dzieciaki mogą odwiedzić wystawę „Podróż w czasie”, o której także napiszę dwa zdania.

Co zrobiło na mnie największe wrażenie?

Obiekt i ekspozycja współgrają. Wspólnie budują nastrój i wrażenie. Nowoczesna, śmiała architektura zewnętrzna bryły, przykuwa uwagę. Według mnie to zdecydowanie jedna z najpiękniejszych brył muzeów w Polsce. Jednak kolor – czerwień oraz kształt – nieregularny klin wbijający się w ziemie tworzą napięcie. Ekspozycja buduje narracje chronologicznie, daje jednak wiele perspektyw. Buduje tak zwany big picture – zarówno drogi, która doprowadziła Europę i świat do II wojny światowej, jak i ukazuje tragizm samej wojny z wielu perspektyw. Pozwoliło mi to zdecydowanie lepiej zrozumieć historię pierwszych czterech dekad XX wieku niż osiem lat lekcji historii w szkole podstawowej i średniej. Wszystko zaczęło do siebie pasować i z siebie wynikać.

Co pozwoliło przenieść się w czasie i przestrzeni?

Aby rozpocząć zwiedzanie musimy fizycznie znaleźć się pod powierzchnią. Tam czeka na nas wyrwa w ziemi i na poziomie -2 wchodzimy w miejsce poza czasem. Ten scenariusz architektoniczny otwiera nasze zmysły na poznanie historii wojennej będąc poza przestrzenią dnia dzisiejszego. Cofamy się w czasie = schodzimy pod ziemię. Zabieg oczywisty np. dla archeologa. To naprawdę bardzo celnie zadziałało. Znika kontekst otaczającej nas przestrzeni, nasza pamięć nie podpowiada nam – tam jest plac, a tam Żuraw. Takich skojarzeń brak, jesteśmy pod ziemią. Koniec. Kropka. Czujemy się mniej pewnie, ale także wstępuje w nas powaga, ostrożność, czujność. Z góry dociera do nas światło słoneczne, ale nie przez okno tylko świetlik. Promyk dnia dzisiejszego jest obecny, ale odległy. Światło także musi przebyć drogę, pod ziemię żeby rzucić odrobinę zrozumienia na smutne karty historii ludzkości.

Co  mnie zainspirowało?

Zestawienie ze sobą historii Europy i świata lat 20 i 30 XX wieku pokazuje tak wiele analogii. W każdym niemal kraju miało miejsce rozczarowanie demokracją, która zastąpiła przestarzałe monarchie. Wszędzie pojawiło się miejsce na silną jednostkę na czele narodu. Powstała przestrzeń dla totalitaryzmów, które dzieliły ludzi na „my i oni”. Dawały podstawy do wierzeń, że nam się należy, a im nie. Ktoś żyje naszym kosztem, okrada nas. Trzeba z tym zrobić porządek. Paradoksalnie właśnie II wojna światowa połączyła cały glob jedną histerią. Tak narodziła się globalna wioska. Ukazano jakie chore ambicje mieli wodzowie totalitarnych Niemiec, ZSSR. O tym, my Polacy, wiemy i pamiętamy. Ale już znacznie mniej znamy sytuację we Włoszech, Hiszpanii czy Japonii. Okazuje się, że posunięto się do zbrojnych napaści, gdyż upadła wiara w człowieka. Inny znaczył zły, gorszy, ten który nas okrada, ten który ma coś co nam się należy. Brak chęci pokojowej współpracy i założenie, że ludzie są podzieleni na rasy. Nie są dobrzy ani równi z natury. To doprowadziło do wojny. Warto o tym pamiętać w kontekście tego jak diametralnie i na długie lata wojna zmienia oblicza narodów. Musimy znać historię, żeby rozumieć dzień dzisiejszy i zagrożenia jakie niesie. Rozumiejąc, mamy moralny obowiązek nie dopuścić do powtórki wydarzeń. Najlepszą receptą, żeby powiedzieć wojnie „nie” jest codziennie pamiętać o  otwartości w relacjach z innymi ludźmi. Przecież każdy jest inny, ale przez to wart poznania, szacunku, zrozumienia. W Gdańsku ten kontekst jest  szczególnie wart podkreślenia, gdyż to tutaj, po 50 latach ucisku, naród polski stworzył Solidarność, która ostatecznie pozwoliła zabliźnić wojenne rany.

Co mogłoby być lepiej?

Kończąc zwiedzania ekspozycji i wychodząc na muzealny hol ze sklepem na horyzoncie poczułem się jakbym skorzystał z kuchennego wyjścia. W muzeach, które odwiedzam,  a na koncie trochę ich już mam, akcent kończący jest silny i zapamiętywalny. Tutaj go wyraźnie brakuje. Nie ma katharsis, puenty, nadziei na lepsze jutro. Być może rzeczywiście odkryłem jakiś skrót. Może coś na ekspozycji nie działało? Może projektanci zapomnieli, a może to sprawa polityczna. Nie wiem i nie wnikam z jakiej przyczyny, ale tak po ludzku było mi dziwnie. Początek narracji świetnie zbudowany. Przyczyny wojny wyjaśnione w sposób obrazowy i doskonale budujący zrozumienie, wojna pokazana z różnorodnych perspektyw, a wojna się kończy i nic.. Jakoś mi to nie pasuje.

Więcej informacji na temat muzeum znajdziecie TUTAJ!

Autor relacji: Hubert Gonera, na podstawie wizyty w Muzeum II wojny światowej

© Copyright - Nowe Muzeum

Strona stworzona przez

Strony internetowe, aplikacje webowe - Miłosz Leśniewski